Monday, April 18, 2011
object lessons
A.A. Milne na czyms jednak oparl postac Klapouchego. Do niedawna jego zabawa urodzinowym balonikiem, ktory wkladal do baryleczki, i wyjmowal z baryleczki, wydawala mi sie gleboko idiotyczna. W ogole to nie jestem fanka Puchatka i jego bandy, najbardziej denerwuje mnie ten przyglupi niedzwiadek, prosiaczek bywa zabawny, ale troche mi go zal, jedynie krolik ma osobowosc. No, ale wracajac do zabawy Klapouchego, najwyrazniej jedno ze stadiow rozwoju dzieciecego polega wlasnie na tym. Wkladanie jednych przedmiotow w drugie. Stokrota od niedawna zajmuje sie wlasnie wkladaniem: klockow do pudelka, ludzikow do samochodow, kluczy do portfela, papierow do torby, pilki do buta, i tak dalej. Najwyrazniej koncepcja CZEGOS W CZYMSjest zupelnie nowa dla jej rozumku. Fascynujace: dwie rzeczy staja sie jedna. Potem rozdziela je w skupieniu, i znowu laczy. Mis znika w pudelku, a za chwile mala raczka wyczarowuje go znowu i wyciaga na powierzchnie. Smerf w bucie ciagniety jest poprzek dywanu - cud !- "ciagne za buta, a smerf sobie jedzie"- mysli Stokrota. Eksperymentalnie probuje popchnac buta klockiem. Dziala! Przedmiot przedmiotem w przedmiocie. Magiczna deklinacja rzeczy.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment