Saturday, April 9, 2011

o bliskosci

Karmiaca - Malgorzata Hillar

Oto dostojeństwo
kobiet karmiących
na obrazach
wielkich mistrzów

Na twarzy
spełnienie przeznaczenia
duma wiekuista
pogoda bezchmurna
łagodność krowy
słodych dojrzałej jeżyny
spokój sytej pszczoły

Z pysznych sukien
piersi - arcydzieła
podane nowo narodzonemu

Oto piersi żywe
wielkie
jak arbuzy
ciężkie
jak wymiona

Mokre plamy mleka
na płótnie koszuli

Wrzask nie najedzonego

Lęk nabrzmiałych sutek
przed miażdżącymi dziąsłami

Różowy prosiak ludzki
oddzielony
od mego brzucha

Osobny

Obcy

__________________________________________________________

Co nam wiadomo o bliskosci matki i dziecka? Jako dziewczynki przytulamy, calujemy, kolysamy lalki do snu. Lalki grzecznie leza nam w ramionach, lagodnie zamykaja szklane oczy w pozycji horyzontalnej, cierpliwie przyjmuja nadmiar czulosci swoich kilkuletnich matek. Kilkanascie lat pozniej, tym samym dziewczynkom polozna kladzie w ramiona malego, krzyczacego stworka ktory ani mysli poddawac sie lagodnemu kolysaniu, uspokajac na dzwiek kolysanki, czy grzecznie zamykac oczki przykryty kolderka. Stworek jest ciezki, cieply, jego goraca skora przykleja sie do matczynego ramienia, struzki potu ciekna po matczynych plecach. Karmiaca matka nie przypomina wloskiej madonny z rozmarzonymi oczyma, raczej spoconego zawodnika walki wrecz przeprowadzajacego nierowna walke z dzikim zwierzatkiem. Wepchniecie sutka w usta niemowlaka, prznajmniej w moim wypadku, przypominalo probe nakarmienia karpia pilka tenisowa. Za maly otwor, za duza piers, masakra. Z uplywem czasu dopasowalysmy sie do siebie, Stokrota i ja, ale w dalszym ciagu daleko nam do lalczynego idealu. Stokrota dzielnie toleruje przytulenia i calusy przez jakies dwie minuty, a nastepnie przemienia sie w piskorza wijacego sie w moich ramionach i pragnacego ruszyc na podboj swiata. Jestem dla niej na razie obiektem badawczym - polozona na podlodze wspina sie na moje nogi, pakuje do buzi moje palce od nog, ciagnie za nogawki, rozwiazuje sznurowki. Wzieta "na opa" pakuje mi rece do buzi i smieje sie ciagnac za wlosy. Au! Au. Taka bliskosc. Bolesna. Wspaniala.

No comments:

Post a Comment